Rodzice w wielu wypadkach obdarowują osobiste dzieci tym, co im się wydaje najlepsze. Odciążają je z różnych obowiązków, nie baczą na swoje trudy lecz na to by dziecku było łatwiej, prościej. Być może jest to spowodowane tym, że mieli w przeszłości trudne życie, nie mieli takich rarytasów i właśnie pragną, żeby dziecko miało nie gorzej niż oni. Ażeby miało takie zabawki, ubrania, o których oni jedynie marzyli.
Z boku sytuacja wygląda nieco żałośnie, bo oto dziecko gdy mu się coś nie spodoba zaczyna grymasić dosłownie krzyczeć a rodzic posłusznie kreuje jego polecenia… Rodzice tacy stają się sługami, ażeby nie powiedzieć podwładnymi dziecka, choćby w dużej liczbie przypadków może o tym nawet nie wiedzą. Chcąc zaspokoić chęci dziecka, wychowują małego roszczeniowcę – terrorystę.
W większości wypadków, zaspokajając potrzeby materialne dziecka, zapominają o sferze emocjonalnej i duchowej. Warto w tym miejscu zastanowić się nad słowami, które wypowiedział nasz wielki Polak Jan Paweł II, „Lepiej być niż mieć”.
Niektórzy rodzice żyją w przeświadczeniu, że jeżeli dziecko powinno mieć zapewnione czynniki materialne to powinno mieć w życiu to co najbardziej istotne. Nic bardziej zgubnego, w życiu liczy się coś więcej niż bardzo dobry samochód, piękny mieszkanie, wspaniałe wycieczki wakacyjne i tak dalej. Z pewnością nie ma w tym nic złego, że komuś się dobrze powodzi, lecz ważne jest ażeby to wszystko oparte było na miłości bliźniego, serdeczności, jeśli człowiek nie zagubi na prywatnej życiowej drodze godności i człowieczeństwa w pogoni za sławą i pieniędzmi to dobrze. Choćby bardzo często jest tak, że ludzie, którzy stawiają na „być”, posiadają trudniejsze życie, zmagają się z kilkoma przeciwnościami losu, to jednak wygrywają wieczność.
